Modeling
pioro

Dookoła świata

 

Dziewczyny zgłaszające się do agencji nigdy nie mogą być pewne tego, co je czeka. Ich przyszłość zależy w dużej mierze od kontaktów bookera, ale także ich samych, ponieważ sam typ urody może kwalifikować bądź też dyskwalifikować modelkę do pracy w danym kraju i w konkretnych warunkach. Dzięki zaufaniu pomiędzy modelką a bookerem łatwiej podjąć decyzję o wyjeździe. Chodzi przecież o to, żeby czas spędzony w innym kraju przyniósł jak najwięcej korzyści i pozwolił modelce stopniowo odnosić kolejne sukcesy.

W wielu miejscach na świecie można budować portfolio. O sprawdzonych miastach mody opowiedzą modelki, które były w nich nie raz - większość z nich odwiedzała je parę razy, zdobywając doświadczenie potrzebne do kolejnych wyzwań. Na jak długo wyjeżdża się do konkretnych miejsc i co można zyskać, dobrze pracując?

Charlotte / Model Plus, zdjęcie: Yiorgos MavropoulousAteny - Charlotte / Model Plus

Do Grecji wyjeżdża się przeważnie na miesiąc, choć zdarzają się także wyjazdu 2-tygodniowe.  Na około 2 tygodnie przed planowanym przyjazdem modelki, jej bookerzy z greckiej agencji (wiodące na tamtejszym rynku są Ace, Action oraz D Models) wysyłają jej portfolio
w formie maila do najważniejszych fotografów i stylistów. To zdjęcia z magazynów, wybiegu oraz polaroidy ułożone obok siebie. Tylko dzięki dobremu portfolio i publikacjom w znanych magazynach modelka ma szansę pracować dla najlepszych greckich pism (Elle, Harper’s Bazaar L’Officiel, Marie Claire, Vogue), są to jednak przeważnie prace typu ‘direct booking’, przy których obecność modelki w Grecji przez miesiąc nie jest wymagana, przyjeżdża ona tylko na dane zlecenie. W Atenach modelki z wiodących agencji mogą liczyć na zakwaterowanie w jednym z dwóch najbardziej znanych hoteli - Tonysie lub Orionie. Oprócz najlepszych magazynów istnieje także szereg innych pism, takich jak Diva, Glamour, Grazia,Gynaika,  Madame Figaro czy Votre Beaute - ich nazwa nie zawsze przekłada się na jakość magazynu, ponieważ liczy się głównie to, który fotograf zajmował się daną sesją. Często więc sesja z Madame Figaro, jeśli do jej powstania przyczyniła się ceniona ekipa, może wnosić do portfolio więcej, niż sesja z Vogue’a. Najbardziej uznanymi greckimi fotografami są George Katsanakis, Thanasis Krikis oraz Katerina Tsatsanis. Praca z nimi to gwarancja sukcesu i zarazem potwierdzenie, że modelka znalazła się we właściwym miejscu.

Joanna Straszak, zdjęcie: Chris HeadsMediolan - Joanna Straszak

W zależności od ilości wolnego czasu, jakim dysponuje modelka, do Mediolanu wyjeżdża się z reguły na okres od 2 tygodni do 2, a nawet 3 miesięcy (to w wypadku, kiedy modelka dobrze pracuje, a więc zarabia). Tu naprawdę trudno o pracę i dobre zarobki, samo kieszonkowe otrzymywane od agencji nie jest wysokie - to około 50 euro na tydzień.  Warunki mieszkaniowe są bardzo różne w zależności od agencji, a nawet samej modelki - często bywa tak, że agencja z góry zakłada jak pracować będzie konkretna dziewczyna i przydziela jej mieszkanie lub apartament mając to na uwadze. Na castingach ogromną uwagę przywiązuje się do okładki portfolio modelki, a więc agencji, z jaką ta współpracuje. Dziewczyny z Elite, Fashion, Women lub od niedawna Next (które otworzyło swoją filię
w Mediolanie) mają duże szanse na sukces dzięki samej agencji. Na szczęście zdarzają się wyjątki, fotografowie od zawsze zwracają uwagę na oryginalne dziewczyny, mają własne kryteria ich doboru do konkretnych prac i często dają szansę zupełnie nowym twarzom (jednym z takich fotografów jest Chris Heads). Dlatego największe tłumy modelek spotyka się na castingach do magazynów. Dlatego, żeby nie przepaść w tym tłumie, warto pracować dla jednej z najlepszych agencji na rynku.
Wbrew pozorom jest to już pierwszy sukces.

Jagoda Łagiewska / SPP, zdjęcie: code models NYNowy Jork,  Londyn - Jagoda Łagiewska / SPP

Cenne uwagi Jagody są w wersji niezmienionej: ‘Dziś często mówi się że Londyn staje się nowym Nowym Jorkiem, ale usłyszeć można także opinie o tym, iż Nowy Jork przyjmuje coraz więcej cech z odległych wysp brytyjskich? Według mnie choć Londyn powoli dogania Nowy Jork w każdej dziedzinie (bezsprzecznie oba miasta stanowią finansowe, kulturalne i kulinarne stolice świata), to jednak utarta w XX wieku, dominująca pozycja Nowego Jorku, wciąż nie pozwala brytyjskim wyspiarzom na spokojny triumfalny sen. Dla mnie zdecydownie Nowy Jork spełnia amerykański sen w 100%, a biorąc pod uwagę pracę jako modelki-gdy zacznie się tam pracować, przestać już bardzo trudno..

Oczywiste jest, iż modelki pochodzące z Europy, przy wyborze: NY a Londyn, zapewne zdecydują się na pierwsze miasto. Chciałabym powiedzieć, iż nam, Europejkom, o wiele łatwiej przychodzi aklimatyzacja na wyspach brytyjskich, ale niestety, biorąc pod uwagę słowa usłyszane od innych modelek, w USA szybciej wkręcić się w ‘modelingowanie’ Jednakże jest to modeling zdecydowanie mniej ‘zaangażowany’, niż ten jaki ma miejsce w Europie. Po pierwsze codzienne castingi są skoncentrowane na Manhattanie, w obrębie centrum miasta, a metro umożliwia niesamowicie szybką komunikację. W przypadku Londynu, gdzie metro łączy się z koleją nadziemną i koleją kursującą na peryferiach miasta, gdzie też są castingi, dla dziewczyn zaczynających, tudzież niedoświadczonych może nieść to swojego rodzaju uniedogodnienie i sprawiać w pierwszych dniach niemałe trudności, jednakże dawać im ogromny bagaż doświadczeń na przyszłość. Po drugie,
w Londynie po dwóch tygodniach można poznać większość klientów, zajmujących się bookowaniem dziewczyn do głównych brytyjskich magazynów, podczas gdy w NY, po dwóch tygodniach poznani edytorzy, fotograficy, to igły w stogu siana.. Po trzecie, w Londynie pracując można skupić się na karierze modelingowej, gdyż agencje podchodzą indywidualnie do modelek, w NY naprawdę ciężko stać się kimś ważnym dla agencji wśród tysiąca dziewczyn próbujących sił na rynku mody.

A teraz czas na konkrety. Wielokrotnie słyszałam pytanie: na jak długi okres czasu trzeba wyjechać i jak długo trzeba być aby zacząć pracować.
Agencje londyńskie zazwyczaj starają się, aby dziewczyna zaczynająca pracę jako modelka przyjechała na minimum miesiąc. Jest to wystarczający czas, aby zarówno poznać klientów, zrobić nowe zdjęcia, wzbogacające książkę i, wreszcie, aby zacząć pracować. Po tym okresie, jeżeli modelka nie zacznie pracować, może zdecydować się na pozostanie i dalsze próby, albo wyjechać.. Zazwyczaj
70% modelek przedłuża wyjazd gdyż pracy, nawet jeśli nie stricte fashion, to komercyjnej, na Wyspach jest niemało.. W przypadku modelek z jakimś stażem, agencje zgadzają się na
2-3 tygodniowe pobyty, a nawet i krótsze.

Do Nowego Jorku wyjechać jest zdecydowanie trudniej. Po pierwsze wiza. Niby błahostka, a jednak. Nie będę wnikać w cały proces wizowy ,ale trochę trzeba się nabiegać. Szczególnie, jeśli nie jest się z Warszawy - tudzież Krakowa, gdzie mieszczą się Ambasady USA. Wizę turystyczną dostać nie jest trudno, jednak wizy pracowniczej możemy nie ujrzeć nigdy. Jest to proces długi, żmudny
 i często spędzający sen z powiek.. Listy rekomendacyjne od minimum 15-20 klientów, fotografów, make-upistów, stylistów, z którymi pracowało się nie tylko w Europie, ale i na świecie, minimum
60 zdjęć z edytoriali, plus pisma prawnicze, no i jakieś 3000$.. Dla startującej modelki jedynie wiza turystyczna jest szansą na pracę. Jednak jeżeli marzy się o Fashion Week’u i wybiegach, bez wizy pracowniczej legalnie ani rusz! A ile warto być w Stanach? Jak długo się da.

Jeżeli mowa o warunkach mieszkaniowych, zarówno w Londynie jak i NY, agencja zapewnia modelce mieszkanie. Oczywistym jest to, iż mieszka się z innymi dziewczynami. Chyba każda modelka przywykła do ‘małych kolonii’.
W Londynie pokoje dzieli się zazwyczaj z niewielką ilością modelek, a nawet i tylko z jedną, jednak w USA często pobudce towarzyszy akompaniament 4,5,6 dziewczyn.
Niemniej jedno należy podkreślić: różnice w rozmiarze i standardzie mieszkania. W Londynie zaniedbane i dość zniszczone mieszkania mają po max 25 metrów kwadratowych, w USA są w pełni wyposażone w elektryczne udogodnienia, nowe apartamenty zajmują nie mniej, niż 100 metrów kwadratowych. Z mojego doświadczenia jedno mogę zasugerować dziewczynom, które wyjeżdżają na ‘modelingowanie’: postarajcie się w Londynie same znaleźć lokum, jeśli wiecie już, że zaczynacie pracować - choć wykładacie pieniądze z własnej kieszeni, będzie o wiele taniej, a agencja na pewno to doceni (zdecydowanie woli się modelki dbające o swoje zakwaterowanie, bo można polegać na ich samodzielności). W NY samemu raczej ciężko jest znaleźć cos tańszego, niż agencyjne mieszkanie, więc początkowo odradzam takowych poszukiwań.

Przechodząc do kwestii książki. Londyn: zdjęcia komercyjne (+fashion). Nowy Jork: fashion (+komercja). Tak podsumowuję pokrótce oba rynki. Oczywiście podczas Fashion Week’u wszędzie bardziej liczą się zdjęcia z edytoriali, jednak w Londynie widać dominację zdjęć, które pokazują bardziej komercyjne odsłony dziewczyn (dzięki którym modelka ma szansę zdobyć pracę w reklamie szamponu, balsamu, mascary), a w Nowym Jorku bardziej docenia się czarnobiałe zdjęcia ukazujące ciut więcej wnętrza, osobowości modelki. Naturalny urok jest mile widziany, co stanowi przeciwieństwo londyńskiego, ‘perfect photoshopowego’ wizerunku. Ale jedno podkreślę: wszystko zależy od agencji i od dziewczyny. Nie zawsze wybory agencji dotyczące zawartości książki uważałam za słuszne, jednak bez wiedzy o rynku należy w 100% ufać agencji -inaczej ma się zero szans na jakąkolwiek pracę.

Castingi: W Londynie trzeba się trochę naszukać, aby znaleźć miejsce spotkania. Kody przypisane do każdej ulicy należy uważnie śledzić, aby nie trafić na ulicę o takiej samej nazwie znajdującej się na drugim końcu miasta. Natomiast ulice na Manhattanie tworzą kratę - z północy na południe ciągną się aleje, ze wschodu na zachód przecinają je ulice. Nie sposób zabłądzić. I dobrze, bo aby zrozumieć to wielobarwne miasto, trzeba przemierzyć je na własnych nogach. A rada na castingi..hmm.. Coraz częściej można usłyszeć porównanie, że Nowy Jork jest jak staromodny Woody Allen w nieśmiertelnym sweterku w serek, natomiast Londyn to wibrująca energią i pomysłami młodziutka Lily Allen..I chyba coś w tym jest..W Londynie liczy sie styl, wariacja - trzeba jakoś wyróżnić się na castingu. Może to będzie zwariowany kapelusz, a może zielona kurtka w truskawki, niemniej bez względu na to, jak inni będą patrzeć na Ciebie, warto być sobą i wyrażać to w ubiorze, stylu zachowania. NY jest bardziej zachowawczy- wszechobecna czerń, szarość, prostota, klasa,
a nawet szyk z ukrytym vintage’owym smaczkiem w postaci jakiegoś elementu ubioru, z wyraźną metką od ‘wielkiego’ projektanta- mile widziana.  Aby nie przerazić dziewczyn zaczynających przygodę z modelingiem: kieszonkowe, które agencja w USA co tydzień wręcza modelce (oczywiście licząc na spłatę długu w momencie rozpoczęcia pracy) spokojnie wystarczy Wam na coś markowego, bo co najważniejsze: Nowy Jork to miasto, w którym życie jest o wiele tańsze niż w niebotycznie drogim Londynie, a na markowy detal jest tam o wiele tańszy i pozwolić może sobie na niego może każdy obywatel. Ulice NY wypełnia energia, która sprawia, że nagle wszystko wydaje się możliwe. Billy Joel śpiewał kiedyś, że "Nowy Jork to stan umysłu". Miał rację. A Londyn..cóż, zazwyczaj zimny, deszczowy, brudny i szary.. ale angielskiego akcentu, luźnego stylu, sposobu życia i rodzinnej atmosfery na sesjach zdjęciowych nie sposób nie polubić, a nawet i pokochać!

autor : Magdalena Pałuba

 

powrót powrót



Anastazja Anastazja

Też bym tak chciała podróżować. Pozostaje mi podróżować palcem po mapie :-)

2009-06-10 10:19:18


 
Supermodel.pl - portal o modzie modelingu i modelkach. Najnowsze informacje ze świata mody, ciekawe artykuły. Moda w pigułce, porady modelingowe, moda, modeling, modelki, moda, modeling, modelki
Mapa strony  |   FAQ  |   Reklama  |   Polityka prywatności  |   Regulamin  |   Kontakt      
Copyrights © Supermodel.pl 2009